Zbiórka na leczenie. Jak ją przeprowadzić z sukcesem.

15.03.2021 | BLOG, DZIECKO, KOBIETA, MATKA

Wiele z Was pisało, a nawet dzwoniło do mnie jak zebrać środki na zbiórce. I zawsze kiedy słyszę to pytanie, mam wrażenie, że chwilę potem jest wielkie rozczarowanie, jak podaję rozwiązanie. Dlaczego? Bo zebranie pieniędzy na leczenie jest szalenie trudnym, pracowitym i bardzo często upokarzającym zadaniem. Zbiórka na leczenie Leona była dla mnie bardzo wyczerpującym przedsięwzięciem. I mimo, że miałam ogrom pomocy i wsparcia, to równorzędnie napotkałam na wile obojętności, ignorancji i upokorzenia. I było to mniej więcej w stosunku jak czubek góry lodowej do tego co jest pod wodą. Pisałam setki wiadomości z prośbą o pomoc i wsparcie, do każdego kogo znalazłam z większym kontem na Instagramie czy Fb. Wysyłałam listy z naszą historią na maile, które znalazłam w sieci. Wysłałam setki, a myślę, że tak naprawdę tysiące wiadomości do firm i ich właścicieli z prośbą o darowiznę. Nagrałam kilka apeli wzywających do wsparcia i pomocy. Siedziałam na telefonie od świtu do nocy i prosiłam, błagałam o pieniądze. I przyrzekam nie chcę już nigdy więcej musieć tego robić. To był podły czas naprawdę. Oczywiście nie mogę zapomnieć o kilku wspaniałych duszach, które bardzo starały się mi pomóc. Cudowna Marta, która angażowała kogo tylko mogła, Monika robiąca promowanie kont na swoim Cudakowym profilu, Milena organizująca galę ze zbiórką charytatywną, Kasia sprzedająca ubrania dla Leosia, wiele gwiazd i celebrytów, aż po moje wspaniałe insta i facebookowe koleżanki. Dostałam od nich więcej niż się spodziewałam. Wiele osób wystawiało też różne przedmioty na licytacje dla Leosia. I to były piękne wzruszające chwile, które dodawały mi wile siły i nie czułam się w tym sama i opuszczona. Największy ból i rozczarowanie czułam, gdy pisałam do matek, takich jak ja, często wielodzietnych, to one najczęściej były obojętne i po odczytaniu wiadomości milczały. Wydawało mi się, że to one najbardziej powinny zrozumieć naszą sytuację, a jednak wykazały się największą oschłością i brakiem reakcji. Trudno, widocznie miałam mylne przekonanie, przecież nie miałam prawa liczyć na nic od nikogo. Za to Ci, po których spodziewałabym się najmniej pomocy okazali się niezastąpieni. 

To była walka, poza ciężką pracą, wiele rozczarowań, a temu wszystkiemu towarzyszył jeszcze ogromny stres. 

Nie mam żadnego cudownego sposobu na zbiórkę poza ciężką, systematyczną pracą, bycie namolnym i wchodzeniem każdym możliwym wejściem chociaż już wiele razy nas wyrzucono. Brzmi fatalnie, bo jest fatalne, ale tak właśnie tak to wygląda. Poza tym czasami przytrafi się szczęście w postaci Aniołów, którzy nam pomogą.

Od strony technicznej jak się przygotować?

Po pierwsze założyć zbiórkę na jednym z portali do tego służących, takich jak siepomaga, zrzutka czy pomagamy. Wiedz, że te portale pobierają prowizję i będziesz finalnie musiała uzbierać więcej niż potrzebujesz. Ja osobiście najbardziej polecam siepomaga, bo cieszy się największym zaufaniem społecznym.

Załóż konto w fundacji, gdzie będziesz zbierała dla dziecka 1% i inne darowizny, poszukaj takiej fundacji, która nie pobiera prowizji. Tu masz zdecydowanie większy wybór. Fundacji dla podopiecznych jest bardzo dużo i mają najróżniejsze warunki współpracy. My korzystamy z dzieciom zdążyć z pomocą.

Zbierz całą dokumentację medyczną bo będzie Ci ona niezbędna przy współpracy z fundacjami.

Załóż dziecku stronę internetową, a przynajmniej konto na instagramie i facebooku, gdzie będziesz opowiadać o jego życiu, chorobie i zmaganiach.

Napisz kilka formuł listu z prośbą o pomoc. Te do mediów społecznościowych, do firm i biznesmenów z prośbą o darowiznę, do fundacji i do swoich znajomych i rodziny. Poproś kogo możesz i mów o tym cały czas, gdzie się tylko da. Zrób sobie bazę danych i notuj do kogo wysyłałaś wiadomość i z jakim skutkiem. Pozbądź się wstydu, blokad i innych dziwactw. Pamiętaj idziesz walczyć o przyszłość i zdrowie swoich bliskich, tu nie ma czasu na rozczulanie i użalanie, tu jest walka. Listy niech będą zwięzłe i konkretne, napisz na co zbierasz, dlaczego i jaki będzie efekt, po leczeniu. W jaki sposób można pomóc, nie zapomnij też prosić o udostępnianie dalej Twojej prośby. 

Uzbrój się w cierpliwość, nastaw na wiele chwil załamania i jednocześnie zbierania się do kupy. Nikt za Ciebie tego nie zrobi, to będzie bardzo ciężka i wyczerpująca praca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ostatnie wpisy
suszarka bębnowa candy rapido pro
28.11.2023 |

Dawniej fanaberia, dziś konieczność. Recenzja suszarki RapidO PRO

Dawniej fanaberia, dziś konieczność. Recenzja suszarki RapidO PRO – Pralka skończyła prać, czy może ktoś rozwiesić ubrania. – Ja właśnie wychodzę, już nie zdążę. – Kochanie, chętnie bym pomógł, ale muszę skończyć projekt. – Ja rozwieszałam ostatnio, niech teraz zrobi to ktoś inny! I znowu wypadło na mnie, i znowu ucieknie mi 20 minut z […]

domowe obowiązki
25.06.2023 |

Obowiązki domowe dziecka. Jak je dopasować do wieku?

     Pewnie nie raz zastanawiałaś się jak to jest z tymi obowiązkami dla dzieci? Przydzielać je? Ile? Jakie? Od kiedy?      Ja jestem zdania, że przydzielać i robić to od samego początku. Dlaczego? Po pierwsze, dzieci uwielbiają naśladować dorosłych. Lubią uczestniczyć we wszystkim co oni robią. Jest to świetny moment, by w naturalny […]

  • Cześć

    Nazywam się Ewa Frej.
    Chcę pokazać Ci, że nawet przy szóstce dzieci, można być aktywną zawodowo kobietą, realizować się i spełniać swoje marzenia. Wszystko to kwestia nastawienia i dobrej organizacji. Łamię stereotypy matki polki wielodzietnej. Dzielę się swoim doświadczeniem w tej materii, pokazuję jak można uelastycznić dobę i być szczęśliwą matką i spełnioną kobietą (liczba dzieci nie ma znaczenia).

  • Facebook

    Dawno nie pisałam posta. Mam wrażenie, że tu już się nie czyta tylko ogląda. A Ty jakie masz zdanie? Jest tak dużo pięknych chwil i momentów złapanych w kadrze, fajnie byłoby moc je tu pokazać. Jednak dzisiaj nie o tym, dziś o mnie, o zmianie i tym co chcę. Życie mnie dobrze dojechało jak część z Was wie, pierwsze małżeństwo było totalną porażką. Weszłam w relacje z toksykiem, każdy to widział, tylko ja nie chciałam. Jak wreszcie „sięgnęłam dna” w tej relacji i zdecydowałam się na rozstanie, zostałam samodzielną mamą 2 córek z ogromnymi zobowiązaniami, które brałam dla byłego (pieniędzy nigdy nie odzyskałam, a było ich naprawdę dużo), bez alimentów (dług 400k), bez kontaktu dzieci z ojcem (ukrywał się przez lata za granicą). Potem postawiłam na siebie, nauczyłam się bardzo wiele i zawodowo i życiowo. Odrobiłam lekcje z asertywności, przeszłam terapie, szkolenia i stałam się też zupełnie kimś innym. Praktycznie w całości wymienili się ludzie wokół mnie, została jedynie malutka garstka tych najbliższych. W między czasie pojawił się Bartek, miłość, poczucie bezpieczeństwa i związek, który był totalnie inny od poprzedniego. Potem dzieci i i wyroki w postacie ich niepełnosprawności. Był kryzys, dużo trudnych chwil, bałam się, że nie przetrwamy. Przetrwaliśmy, wyszliśmy silniejsi i jeszcze bliżej siebie. Dziś idziemy przez życie szczęśliwi. Cieszymy się z małych rzeczy. Nasze życie nie jest idealne, ale jest dobre, bardzo dobre, bo fundamentem są nasze wspólne wartości. I są rzeczy, których chciałoby się mieć więcej ( głównie kasy i podróży), ale i bez tego jest po prostu dobrze. Każdemu życzę by doszedł do momentu kiedy będzie żył po swojemu, dla siebie i swoich bliskich, wolny od cudzych poglądów i opinii (ta wolności wynika tylko z naszych wyborów) doceniał i cieszył się tym co ma, bo ma naprawdę wiele. Kiedy jesteś zdrowym i wolnym człowiekiem od plotek, wpływów innych, nie otaczasz się toksycznymi relacjami, nie przejmujesz się opiniami innych, nie ważne kto coś powie czy będzie oczekiwał TY będziesz żyć po swojemu, będziesz po prostu SZCZĘŚLIWYM CZŁOWIEKIEM. SZCZĘŚCIE jest w nas i to my je tworzymy. Ono samo znikąd nie przyjdzie, pamiataj ... See MoreSee Less
  • Instagram

  • Kategorie

  • Ostatnie wpisy