fbpx

O MNIE

 

Jak byłam nastolatką słyszałam “ale z Ciebie gigantka”, tak określało się dziewczyny, które robiły szalone rzeczy…

Szaleństwo, optymizm, pozytywne nastawienie zostały mi do dziś. 
Nazywam się Ewa Frej i piszę do Ciebie jako Matka Gigantka, to określenie przypadło mi do gustu, także z innych powodów. 

Na co dzień uczę kobiety jak zorganizować się w macierzyństwie, połączyć życie rodzinne z zawodowym i realizować swoje pasje.

Chcę Ci pokazać, że macierzyństwo wielodzietne nie wyklucza kobiety z życia zawodowego, nie odbiera jej prawa do realizowania swoich pasji ani spełniania marzeń. Wręcz przeciwnie, nakręca do działania i daje szalenie wielką motywację i siłę.

Wiem, jak trudno jest odnaleźć się, gdy na świecie pojawia się dziecko, jeszcze trudniej jak dzieci jest więcej. Osobiście mam ich sześcioro. Dwie nastoletnie córki 16 i 13 lat, a także dwie pary bliźniąt – czterech synów (3 i 5 lat). Między chłopcami jest zaledwie półtora roku różnicy, zatem chowają się trochę jak czworaki, a dzięki nim doszłam do perfekcji w kwestii planowania i organizacji dnia.
Dodatkowym utrudnieniem w codziennym życiu jest niepełnosprawność jednego z synów, zmaga się on z mózgowym porażeniem dziecięcym i wymaga codziennej rehabilitacji, która w dużym stopniu determinuje nasz plan dnia.

Aktualnie jestem szczęśliwą żoną, matką i aktywną kobietą. Mam urozmaicone życie zawodowe i robię to co lubię. 

Jednak nie zawsze tak było.

W młodości wplątałam się w bardzo toksyczny związek, który skończył się na moje szczęście rozwodem. Mając niespełna 29 lat musiałam stawić życiu czoła. Wybrałam rolę samotnej matki, z dwójką malutkich dzieci. Po byłym mężu zostały mi tylko ogromne długi, zmiażdżone poczucie własnej wartości i ogromna siła chęci zmiany. Kiedy tylko pozbyłam się balastu, poczułam, że żyję. Wszystko wokół mnie zaczęło się rozwijać niczym świat na wiosnę. Po prawie 12 latach stagnacji zaczęłam odczuwać szczęście i cieszyć się życiem. Zrozumiałam jak ważne są dla mnie moje wartości, życie zgodnie z nimi i niezależność.

Wiem, jak trudno żyje się w toksycznej relacji, jak trudno być samodzielnym rodzicem. Bardzo dobrze też znane są mi trudy macierzyństwa, jak poradzić sobie, gdy dziecko nagle się rozchoruje, a my nie możemy w pełni realizować naszych planów. Wiem jak ciężko zrobić coś dla siebie. I jak dużo wyrzeczeń wymaga rola mamy. Wiem jak żyje się w rodzinie wielodzietnej. Jednak doskonale wiem też, jak można być szczęśliwym człowiekiem., zorganizować swoje życie tak, by proza życia nas nie przytłaczała. Dopóki żyjemy mamy czas na zmianę. I warto podjąć wysiłek, żeby żyć zgodnie z samym sobą. 

Nie umiesz się zorganizować?

Przytłacza Cię macierzyństwo?

Męczysz się w swoim związku?

Może jesteś samodzielnym rodzicem i odbiera Ci to radość?

Dobrze trafiłaś 🙂

Pokażę Ci jak chwycić wiatr w żagle, zaplanować dobrze swoją przestrzeń i cieszyć się życiem,  macierzyństwem, realizować swoje plany i czuć się spełnioną.

Dołącz proszę do mojego newslettera, aby nic nie umknęło Twojej uwadze. Formularz zapisu znajdziesz poniżej.

Ściskam

Ewa – Matka Gigantka

  • Cześć

    Nazywam się Ewa Frej.
    Chcę pokazać Ci, że nawet przy szóstce dzieci, można być aktywną zawodowo kobietą, realizować się i spełniać swoje marzenia. Wszystko to kwestia nastawienia i dobrej organizacji. Łamię stereotypy matki polki wielodzietnej. Dzielę się swoim doświadczeniem w tej materii, pokazuję jak można uelastycznić dobę i być szczęśliwą matką i spełnioną kobietą (liczba dzieci nie ma znaczenia).

  • Facebook

    Dawno nie pisałam nic o wyjeździe, a często mnie pytacie w okienkach właśnie o podróż do Stanów. Od roku jesteśmy w zawieszeniu, wygraliśmy zieloną kartę, ale nie przeszliśmy jeszcze procesu. Czekamy na interview, które ma nam dać ostateczną zgodę na wyjazd. Taki stan oczekiwania jest bardzo męczący, frustrujący i stresujący. Jestem osoba, która uwielbia działanie, ruch, jak coś się dzieje, a taki letarg jest dla mnie nie do zniesienia. Jestem tym tak zmęczona, że zastanawiam się czy dam radę wyczekać do końca procesu. Potrzebuję zmiany, ona zawsze towarzyszy w moim życiu i nadaje mu pęd. A czekanie wpływa na mnie bardzo destrukcyjnie. Pojawia się wiele myśli. Czy potrzebny nam ten wyjazd, czy będzie nam tam lepiej, czy faktycznie osiągniemy więcej. W Polsce mamy ustabilizowane życie, dom w fajnej okolicy, bardzo blisko miasta, perspektywy na rozwój biznesu, nawet mam przygotowane dokumenty, żeby uruchomić fundację. Jedyne co mnie bardzo martwi to edukacja i wykluczanie osób z niepełnosprawnością w naszym społeczeństwie. Co mnie tam ciągnie? Zmiana, nowość, odkrywanie. To jest zbędnej strony szalenie ekscytujące, ale także tak bardzo niewiadome. Lubię wyzwania,adrenalinę i nowe przygody. Boję się tylko czy to nie będzie za duża zmiana, czy nie będzie nam tam gorzej, czy nie stracimy wiele na tej przeprowadzce. Najgorsze jest to, że dopóki nie wyjedziemy, nie zaryzykujmy, nie dostaniemy odpowiedzi. Jeśli nie doczekamy spotkania, życie samo rozwiąże tę sytuację, jeśli wbija nam wizy w paszporty, jedziemy poznawać nieznane. Nadal jednak zastanawiamy się, czy wyjazd będzie czasowy czy na stałe. Teraz najgorsze jest oczekiwanie, brak działań i stres temu towarzyszący, z którym ja nie umiem sobie dobrze poradzić. I widzę, że towarzyszy on większości osób w podobnej sytuacji. Zastanawiam się jak sobie najlepiej poradzić w tej sytuacji. Może coś mi podpowiesz. Fot. @bartosz.frej, w tle Most Świętokrzyski w Warszawie ... See MoreSee Less

    4 days ago  ·  

  • Instagram

  • Kategorie

  • Ostatnie wpisy